#9 IMAGIN Z NIALL'EM
cz. 3
Po niemiłym
incydencie z jednym z kolegów Niall'a poszłaś do swojego domku na
obrzeszach miasta. Był to maleńki dom, ale przytulny. Mieszkałaś w nim
już od prawie..samego początku.
Miałaś dość tego wszystkiego..ubrałaś
się w kapcie, dłuższą bluzkę i spodenki. Wzięłaś paczkę popcornu po
czym oglądałaś różne seanse filmowe.
Rano obudziłaś się na kanapie..pewnie zasnęłaś przy oglądaniu filmu. Zjadłaś śniadanie, ubrałaś się i wyszłaś do swojej 'pracy'.
Twój
szef był wyraźnie czym zdenerwowany, może dlatego że wczoraj nie
pokazałaś pensji jaką dostałaś za usługę...bałaś się mu powiedzieć że
nic nie dostałaś..owszem miałaś pieniądze, ale chciałaś oddać je
właścicielowi czy Horanowi.
- Dawaj forsę..- powiedział oschle - Ile zarobiłaś?
- Szefie...ja..ja wczoraj nic nie zarobiłam, nie miałam klientów...
Wtedy
zaczęło się piekło. Facet wziął cię za ręce po czym zaprowadził do
miejsca gdzie zawsze karał dziewczyny, które nie nadały się którejś
nocy. Dziś była twoja kolej kary..zaczęłaś się wyrywać, krzyczeć...nic
to nie dawało. Szef rozbierał cię..w pewnej chwili zatrzymał się.
-
Słuchaj chyba nie mam dziś czasu dla ciebie. Jutro się zabawimy kocie, a
teraz spierdala*! - wyrzucił cię za drzwi w samej bieliźnie.
Chciałaś,
by w tej chwili stał się jakiś cud...odwróciłaś się trochę wystraszona i
ujrzałaś Go! To był Niall! Chłopak z poprzedniej nocy! Chwila,
chwila....czy on cię śledził?!
- Niall...co ty tu robisz?
-
Zauważyłem, że szłaś w tą stronę więc wolałem tu być..tak dla twojego
bezpieczeństwa..- zdjął bluzę po czym założył ją na twoje gołe ramiona.
Ten
chłopak był jak skarb. Miły, opiekuńczy, życzliwy, ładny,
charyzmatyczny...takich tylko ze świecą szukać. Zawiózł cię do swojego
domu, gdzie spędziłaś resztę dnia. Rozmawialiście, wygłupialiście
się..ta chwila mogła by trwać już zawsze. Nadszedł wieczór..Niall
pościelił ci łóżko do spania, po czym razem położyliście się do łóżka.
Przez całą noc ogrzewało cię jego ciało i równy oddech na szyi. Czułaś
cudowny zapach jego perfum...ukojenie...bezpieczeństwo. Wszystko czego
potrzebowałaś. To był raj..życie zaczęło się powoli zmieniać..zmieniać
na lepsze...
Słowa są łatwe, gdy językiem jest miłość... - Zayn Malik
poniedziałek, 1 lipca 2013
wtorek, 25 czerwca 2013
#8 IMAGIN Z NIALL'EM cz. 2
No właśnie, jaka była twoja przyszłość ? Otóż dawno temu kiedy byłaś jeszcze małą dziewczynką kochającą świat zginęli twoi rodzice. Jedyni przyjaciele jakich miałaś. Było to 24 grudnia..w samą Wigilię Bożego Narodzenia. Akurat wraz z tatą i mamą jechaliście do swojej rodziny na wspólną wieczerzę. Cały świat zasłaniała wielka chmura gęstego śniegu. Jechaliście sobie spokojnie, gdy w pewnej chwili samochód wpadł w poślizg. Ojciec robił co tylko mógł ale na marne. Wjechaliście samochodem w potężne drzewo.
Usłyszałaś tylko krzyk mamy..obudziłaś się w sali szpitalnej..nie było tam nikogo. Tylko ty i cisza. Wyszłaś z łóżka po czym poszłaś do sali obok. Leżała tam twoja mama podłączona do wielu urządzeń. Usiadłaś na krzesełku, złapałaś ją za rękę..
- Mamusiu..żyjesz ? - powiedziałaś ze łzami w oczach
- Żyję kochanie..ale tatuś on.. - wybuchła płaczem..
Jedno z urządzeń zaczęło bardzo szybko pikać. Nie wiedziałaś co się dzieje. Mama nacisnęła swoją dłoń mocniej..
- Kochanie pamiętaj, że zawsze będę z tobą i że cię kocham...
W tym momencie na jednym z monitorów pojawiła się kreska...wiedziałaś co to oznacza..teraz twoja mama poszła do nieba jako piękny anioł..
Resztę życia spędziłaś w domu dziecka. Nie miałaś tam przyjaciół, którym mogłabyś się zwierzyć. Kiedyś skończyłaś 18 lat wyjechałaś do Londynu gdzie miałaś mieć lepsze życie..niestety tak nie było. Nie miałaś wykształcenia ani pracy dlatego zaczęłaś pracować w burdelu. Sprzedawał się starym cepom za pieniądze. Jednym słowem..twoje życie była do niczego. Aż do dziś..to wszystko miało się zmienić..ale czy tak się stanie? Przekonamy się..
niedziela, 23 czerwca 2013
#6 IMAGIN Z NIALL'EM cz.
Czym jest miłość? To pytanie zadawałaś sobie wprost codziennie. Nie miałaś rodziców, przyjaciół, domu, pracy. Byłaś zwykłą nastolatką, która zarabiała na swoje życie poprzez sprzedaż narkotyków, napady i sprzedawanie się facetom. Dziś po raz kolejny chodziłaś po parkingu szukając mężczyzny, które zechce skorzystać z twoich usług. Zauważyłaś 5 mega przystojnych chłopaków zdecydowałaś się zaryzykować i podeszłaś do nich..
- Hej przystojniaczkii!
- Heja! - powiedział wesoło jakiś blondyn.
- Słuchajcie...tutaj niedaleko jest fajny hotel...może zabawimy się tam? - zaproponowałaś
Wszyscy odmówili z tego powodu iż mają dziewczyny..wszyscy oprócz słodkiego blondaska.
- No to zapraszam pana na miłą noc! - uśmiechnęłaś się zwycięsko.
Chłopak wziął cię na ręce niczym swoją księżniczkę. Zaniósł do sportowego auta, po czym zawiózł was pod piękną willę.
- Ile chcesz za noc? - pomógł ci wysiąść
- Tyle na ile zasłużę...- wysiadłaś, wziął cię za rękę po czym zaprowadził do środka budynku.
- Nie musisz mi usługiwać, weź te pieniądze są teraz twoje - z kieszeni wyjął wielki rulonik pieniędzy.
Nigdy w życiu nie widziałaś tak wielkiej kwoty. Nie mogłaś tego...szybko odłożyłaś je na stolik. Chłopak nalał wam soku do szklanek, po chwili ciszy rozwinęła się wspólna rozmowa..
- Ja już chyba będę iść do siebie.. - odłożyłaś szklankę
- Nie! Poczekaj, nie śpiesz się. Posiedź sobie, a zresztą jest teraz ciemno, a na ulicach niebezpiecznie..- uśmiechnął się troskliwie - Pogadamy sobie tylko..
Spojrzałaś na niego ze smutkiem w oczach.
- Chyba nie mamy o czym gadać, na pewno nie chcesz poznawać takiej dziwk* jak ja..
- Nie mów tak, nie jesteś nią. Widzę, że nie chcesz się sprzedawać. Los cię skrzywdził...to nie twoja wina.
Boże! Ten chłopak był cudowny. Pierwszy raz kogoś takiego spotkałaś. Inni wykorzystywali cię z łóżku za marne pieniądze, a on? Nawet nie chciał twojej usługi, a dał taką kwotę. Zaczęliście rozmawiać..i tak było do rana. Chłopak zasnął na twoich kolanach. Nie chciałaś mu przeszkadzać w jakiś sposób. Szybko wzięłaś torebkę i wyszłaś z domu napotykając 4 chłopaków z parkingu.
- Oo! Kogo my tu mamy! Naszę dziweczk* Upojna noc była? Ostro się sprzedałaś? - zakpił mulat.
Zrobiło ci się przykro. Dla wszystkich byłaś dziwk* chociaż nic nie wiedzieli o twojej przeszłości. Mimo łez cisnących się do oczu odpyskowałaś mu..
- Tak kurw*! Było ostro! - uderzyłaś go w policzek po czym z płaczem uciekłaś..
CHYBA NIE MAM DLA KOGO TU PISAĆ..WEŹCIE POKAŻCIE, ŻE JESTEŚCIE, BO USUNĘ TEGO BLOGA :(
piątek, 21 czerwca 2013
#5 IMAGIN Z LOUIS'EM Cz.4 ( ostatnia )
( PIOSENKA )
...to już prawie miesiąc po śmierci mojej ukochanej osóbki, a ja nadal nie mogę się pozbierać. Odwołuję wszystkie koncerty, nie wychodzę na powietrze..ciągle siedzę w domu płacząc w poduszkę. Wielokrotnie próbowałem popełnić samobójstwo, ale zawsze ktoś musiał mi w tym przeszkodzić. Chłopcy schowali wszystkie tabletki, żyletki...praktycznie co tylko w moim domu było. Co ja mam robić?! Przecież ja tu nie wytrzymam..nie umiem! Muszę coś zrobić!...ale co? Przecież jestem pilnowany 24 godz. na dobę przez Paul'a i innych. Muszę coś wymyślić, by być z moją (T.I)!
Przez kilka ostatnich dni nie płakałem, wychodziłem do ludzi...krócej mówiąc chciałem uwolnić się na chwilę od wszystkich i zrobić to co powinienem już dawno. Poszedłem do apteki gdzie kupiłem 1 duże pudełeczko tabletek..to moja decyzja! Wróciłem do domu przed zachodem słońca. Wziąłem z lodówki Whisky po czym usiadłem spokojnie na kanapie. Po moich policzkach spływały łzy.
Jeśli czytasz ten pamiętnik, wiedz że ja już nie żyję. Zrozum, że zrobiłem to dla mojego słońca. Wybaczcie mi wszystko. Teraz wiedz, że będę czuwał nad twoją duszyczką do końca twoich dni. Nie płaczcie za mną, jest mi tu na górze dobrze...Kocham was!
Wasz Louis!
Tak chłopcy z płaczem dokończyli pamiętnik Louis'a.
- Zawsze będą przy nas...zawsze będą się nami opiekować.. - powiedział Zayn patrząc się niebo, gdzie po chwili ukazały 2 przepiękne anioły...
Mam nadzieję, że podobały wam się te smutne części :(
poniedziałek, 17 czerwca 2013
#4 IMAGIN Z LOUIS'EM cz. 2
Wreszcie nie wytrzymałem...uciekłem daleko przed siebie. Po prostu wystraszyłem się widokiem mojej dziewczynki, która mnie opuściła.
Dotarłem po 4 godzinach biegu do lasu. Przez gałęzie drzew przedzierały się piękne promienie słońca. Szlochając, szedłem przed siebie...do NASZEGO miejsca. Byłem tam...wyryte serce na drzewie symbolizujące naszą wieczną miłość. To tu się poznaliśmy, to tu zakochaliśmy...nasze drzewo...uklęknąłem przed nim, opuszkiem palca gładziłem widoczne serduszko. Modliłem się o to by poszła do nieba, aby to ona była moim aniołem strużem.
*Tydzień później*
Dziś pogrzeb mojego aniołka, od dziś znajdzie spokój, ukojenie. A ja? Nadal muszę tkwić w tym świecie...i to bez niej! Ubrałem się w czarny jak węgiel garnitur i wyruszyłem w drogę z olbrzymim bukieten jej ulubionych kwiatów. Kochała je.
Prawie wszyscy byli już na cmentarzu, smutne pieśni, szloch ludzi...i ona...podszedłem do trumny, by pożegnać się z (T.I) raz na zawsze...
sobota, 15 czerwca 2013
#3 IMAGIN Z LOUIS'EM cz. 1
Jej malinowe usta, delikatny dotyk, błękitne oczy, słodki głos...to już przeszłość. Nie ma nic..tylko samotność, smutek i żal który po sobie zostawiła. Nie mogę już jej dotknąć, poczuć...dlaczego jej nie ratowałem?! To moja wina! Po mojej (T.I) zostały mi zdjęcia, nagrania w komórce i ubrania przesiąknięte jej słodkim perfumem, które co dzień mnie budziły. To koniec..
Szedłem z nią przez park, oglądaliśmy razem dzieci biegające wesoło po placu zabaw ich rodziców...było tak cudownie. Ten jej dotyk...wyszliśmy na tłoczną ulicę. W spokoju przechodziliśmy kiedy zauważyłem (T.I) nachylającą się po swoją komórkę leżącą na betonie.Wszyscy kierowcy stali...wszyscy oprócz pędzącego, czarnego BMW.
- (T.I) zejdź z tej ulicy! - chciałem ją odciągnąć, ale protestowała zbierając rzeczy które jej upadły.
Nagle zauważyła zagrożenie, które zbliżało się niemiłosiernie..
- Uciekaj! - usłyszałem jej krzyk i mocne uderzenie
Otworzyłem oczy i zauważyłem ją...leżała przygnieciona samochodem. Po jej policzkach spływały ostatnie łzy jakie mogła uronić...Z płaczem nachyliłem się nad nią...
- Kocham cię Louis...przepraszam... - wykrztusiła z siebie bezsilnie...jej oczy zamknęły się, skóra stała się blada..jej oddech...nie było go.
Płakałem głośno, ludzie krążyli spanikowani...
środa, 12 czerwca 2013
#2 IMAGIN Z ZAYN'EM ( smutny )
Tak, to właśnie dziś przypada dzień twoich 21 urodzin. Z tej właśnie okazji rodzice urządzili ci przyjęcie urodzinowe. Nie takie jak wszystkie, nudne spotkanie rodzinne, lecz prawdziwa impreza bez rodziców. Kiedy nadchodził już ten czas, zaczęłaś przygotowywać się na spotkanie z przyjaciółmi. Ubrałaś się, umalowałaś i wpuściłaś ludzi do domu. Po 2 godzinach impreza rozkręciła się. Wszyscy bawili się świetnie. Muzyka leciała prawie z każdej strony. Wreszcie i ty włączyłaś się w radość urodzinową.
Szybko wbiegłaś na parkiet wywijając biodrami w rytm piosenek. Minął długia czas, gdy wreszcie ktoś chciał z Tobą zatańczyć. Pare minut szczerze nie wiedziałaś z kim tańczysz...chłopak ten podszedł do Ciebie od tyłu łapiąc Cię w pasie. Ty tylko ruszałaś się tak jak wskazywał na to nieznajomy. Po skończeniu tańca odwróciłaś się w 'jego' stronę.
Nie spodziewałaś się tego widoku. To był Zayn, twój były, którego szczerze nienawidziłaś za to co ci kiedyś zrobił. Zdenerwowałaś się, że w czasie tych głupich kilkunastu minut byłaś 'sterowana' przez mulata. Byłaś równocześnie wściekła na rodziców za to, że Go tu zaprosili. Nie chciałaś okazywać swoich uczyć więc jak najszybciej odeszłaś od niego, kierując się w stronę twojego pokoju, gdzie tak naprawdę nikt nie miał wstępu z powodu zamkniętych na klucz drzwi. Nie zauważyłaś jednak idącego w Twoją stronę Malika. Nim zdąrzyłaś zamknąć drzwi chłopak jednym zwinnym ruchem prześlizgnął się do pokoiku.
- Czemu taka jesteś? - spytał zbliżając swoją twarz do Twojej
- Niby jaka co? No powiedz! - odkrzyknęłaś zła szybko odsuwając się od niego.
- Czemu wciąż mnie unikasz? Tyle czasu od tamtego zdarzenia minęło, a ty nadal pamiętasz to tak jkaby stało się to jeszcze wczoraj. Mam tego dosyć i chcę żeby między nami od nowa nastała przyjaźń, a może i miłość....proszę Cię, skończmy już tą awanturę i pogódźmy się...błagam... - mówiąc, wciąż się przybliżał do Ciebie, wreszcie znalazł się w pozycji leżącej...na twoim ciele.
Nagle poczułaś coś co bardzo ciągnęło Cię do Zayn'a, zaczęłaś go pragnąć, pragnąć jego ciała.
Leżeliście tak chwilkę na sobie kiedy ręka mulata wślizgnęła się pod Twoją bluzkę. Byłaś trochę skrępowana tą sytuacją, ale po chwili to minęło. Oddałaś się chłopakowi bez zastanowienia.Drzwi były zamknięte na klucz więc nikt nie mógł wam przeszkodzić.
Po prawie 1 godzinnej 'zabawie' ubraliście się i zeszliście zadowoleni na dół, do znajomych.
Impreza minęła cudownie. Ale radość z tego nie trwała długo. Po 3 miesiącach okazało się, że jesteś w ciąży, a z kim?....z Zayn'em Malik'iem.
Poszłaś do niego załamana....
- Zayn ja...ja jestem w ciąży... - powiedziałaś z łzami w oczach.
Nie chciałaś tego dziecka, nie teraz, nie w tym wieku....
- Jakie dziecko!? Co ty pieprzysz!? - krzyczał wściekły
- Będziemy mieli dziecko...nasze małe dziecko...
- Nie chcę żadnego bachora! Masz to usunąć słyszysz?! Nie myśl sobie, że będę się opiekować tym bachorem!
Nie wiedziałaś co robić. Nie chciałaś tego dziecka ze względu na twój młody wiek, ale nigdy nie zabiłabyś własnego dziecka przez faceta.
- Wiesz co?! Jesteś zwykłym gnojem! Sam stworzyłeś to maleństwo, a teraz każesz mi je usunąć, bo wspaniały tatuś nie chce się nim zajmować!? Po moim trupie! Jeśli nie chcesz się o nie troszczyć, trudno poradzę sobie sama bez ciebie! I raz na zawsze wynoś się z mojego życia dupku! - z płaczem wybiegłaś z jego domu, nie chciałaś go znać.
Zastanawiałaś się jak mogłaś być tak głupia ufając mu.
Po 9 miesiącach urodziłaś małą dziewczynkę imieniem Diana. Teraz mieszkałaś sama bez rodziców, ponieważ oni też cię opuścili...nie miałaś wyboru...sama wychowywałaś małą Diankę. Po 3 latach wreszcie spotkałaś swoją miłość, a z Zayn'em?....już nigdy się nie spotkałaś.....
Subskrybuj:
Posty (Atom)











